Życie jest przewrotne, ludzie się zmieniają, potrafią zmienić czyjś świat w prawdziwe piekło.
Książka "Amandine" może się wydawać kolejnym ckliwym romansem, jednak na tych kartach, znajdziemy naprawdę wstrząsającą historię.
Poznajemy kobietę w rozsypce, skrzywdzoną przez najbliższych. Amandine, która chce uciec od swojej teraźniejszości, błąka się ulicami, pobita, bez żadnych środków i nadziei. Wtedy zjawia się on.
Mężczyzna, który zbudował swoją samotnię, jednak teraz powrócił do żywych i na jego drodze staje prawie martwa kobieta.
Evan bez zastanowienia, bierze kobietę i chce jej pomóc, jednak jak się później okazuje, jej rany sięgają dużo głębiej niż, zewnętrzne rany na ciele, których również jest wiele.
Kobieta, która od młodych lat miała pod górę, najpierw jako wychowanka dziadków doświadczyła przemocy domowej i psychicznej, zapomniała co to miłość i inne dobre uczucia.
Uciekła, wolała sama o siebie się zatroszczyć, mimo młodego wieku, podejmuje pracę w barze portowym. Tam właśnie poznała swojego kata, który, zaprowadził ją do tego miejsca, w którym się znalazła.
Była miłość jak w bajce, blondyn, jej mąż, był kochającym, troskliwym mężem, dzięki niemu nauczyła się kochać i była szczęśliwa, do pewnego momentu.
Co się stało? Dlaczego ukochany mężczyzna zmienił się w potwora. Czemu bił, poniżał, znęcał się nad kobietą, którą kochał ? Czy powodem mogło być to, że Amandine nie mogła dać mu dziecka?
Właśnie kochani, prócz tego, że dziewczyna nie ma lekko z mężem, to przechodzi po raz kolejny żałobę, kolejne dziecko, które nosiła pod sercem, odeszło, a ona ledwo uszła z życiem, chociaż w jej przypadku, nie można nazwać tego życiem, raczej piekłem.
Kiedy po raz kolejny, mąż postanawia ukarać żonę, nie wytrzymuje, zaczyna się bronić, dzięki temu ma szansę na ucieczkę.
Kobieta jest świadoma, że ma marne szanse wyjść z tego cało, bo gdzie sie udać, kiedy na świecie, nie ma się zupełnie nikogo? Trafia jednak w silne ramiona Evana, zaczyna mieć nadzieję, że jest dla niej szansa.
Wewnętrzne demony nie odpuszczają Amandine, boi się, że zostanie odnaleziona przez męża, boi się zostać z Evanem, choć więź, która powstała między nimi, zaczynała uleczać dziewczynę, jednak świadomość, że będzie znowu od kogoś zależna, zwycięża. Tak właśnie drogi tych dwojga, muszą się rozstać. Kobieta musi spróbować, żyć swoim życiem, jednak nie skreśla mężczyzny, który przywrócił ją do życia, Może kiedyś, w przyszłości, ich drogi znów połączy los. Evan jednak jest mężczyzną, który nie zostawia wszystkiego losowi i woli trzymać rękę na pulsie, tym bardziej że w jego obecnym życiu również dużo się zmieniło po odejściu kobiety, która dała mu szczęście i z którą chce iść przez resztę życia.
Kochani, czytało mi się bardzo dobrze tę książkę. Wspomnienia z życia, które wiodła bohaterka, naprawdę są trudne, jednak trzeba zdać sobie sprawę z tego, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Kobieta, która jest ofiarą przemocy domowej, tej psychicznej i fizycznej, zazwyczaj ma problem, żeby do tego odejść, potrzeba dużo siły i oczywiście wsparcia innych osób, aby to wszystko się udało. Nasza bohaterka ma wiele problemów, którym stara się stawiać czoła, jednak jej samoocena jest tak niska. Śmiało, można powiedzieć, że zerowa, dużo utrudnia. Słysząc komplementy odnośnie do swojego wyglądu, jest zmieszana, i nie chce w to wierzyć. Dla tak skrzywdzonych osób chyba największym lekarstwem jest czas, który, może nie uleczy wszystkich ran, jednak, ale będzie dawał nadzieję i siłę na lepsze jutro.
Książka "Amandine" może się wydawać kolejnym ckliwym romansem, jednak na tych kartach, znajdziemy naprawdę wstrząsającą historię.
Poznajemy kobietę w rozsypce, skrzywdzoną przez najbliższych. Amandine, która chce uciec od swojej teraźniejszości, błąka się ulicami, pobita, bez żadnych środków i nadziei. Wtedy zjawia się on.
Mężczyzna, który zbudował swoją samotnię, jednak teraz powrócił do żywych i na jego drodze staje prawie martwa kobieta.
Evan bez zastanowienia, bierze kobietę i chce jej pomóc, jednak jak się później okazuje, jej rany sięgają dużo głębiej niż, zewnętrzne rany na ciele, których również jest wiele.
Kobieta, która od młodych lat miała pod górę, najpierw jako wychowanka dziadków doświadczyła przemocy domowej i psychicznej, zapomniała co to miłość i inne dobre uczucia.
Uciekła, wolała sama o siebie się zatroszczyć, mimo młodego wieku, podejmuje pracę w barze portowym. Tam właśnie poznała swojego kata, który, zaprowadził ją do tego miejsca, w którym się znalazła.
Była miłość jak w bajce, blondyn, jej mąż, był kochającym, troskliwym mężem, dzięki niemu nauczyła się kochać i była szczęśliwa, do pewnego momentu.
Co się stało? Dlaczego ukochany mężczyzna zmienił się w potwora. Czemu bił, poniżał, znęcał się nad kobietą, którą kochał ? Czy powodem mogło być to, że Amandine nie mogła dać mu dziecka?
Właśnie kochani, prócz tego, że dziewczyna nie ma lekko z mężem, to przechodzi po raz kolejny żałobę, kolejne dziecko, które nosiła pod sercem, odeszło, a ona ledwo uszła z życiem, chociaż w jej przypadku, nie można nazwać tego życiem, raczej piekłem.
Kiedy po raz kolejny, mąż postanawia ukarać żonę, nie wytrzymuje, zaczyna się bronić, dzięki temu ma szansę na ucieczkę.
Kobieta jest świadoma, że ma marne szanse wyjść z tego cało, bo gdzie sie udać, kiedy na świecie, nie ma się zupełnie nikogo? Trafia jednak w silne ramiona Evana, zaczyna mieć nadzieję, że jest dla niej szansa.
Wewnętrzne demony nie odpuszczają Amandine, boi się, że zostanie odnaleziona przez męża, boi się zostać z Evanem, choć więź, która powstała między nimi, zaczynała uleczać dziewczynę, jednak świadomość, że będzie znowu od kogoś zależna, zwycięża. Tak właśnie drogi tych dwojga, muszą się rozstać. Kobieta musi spróbować, żyć swoim życiem, jednak nie skreśla mężczyzny, który przywrócił ją do życia, Może kiedyś, w przyszłości, ich drogi znów połączy los. Evan jednak jest mężczyzną, który nie zostawia wszystkiego losowi i woli trzymać rękę na pulsie, tym bardziej że w jego obecnym życiu również dużo się zmieniło po odejściu kobiety, która dała mu szczęście i z którą chce iść przez resztę życia.
Kochani, czytało mi się bardzo dobrze tę książkę. Wspomnienia z życia, które wiodła bohaterka, naprawdę są trudne, jednak trzeba zdać sobie sprawę z tego, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Kobieta, która jest ofiarą przemocy domowej, tej psychicznej i fizycznej, zazwyczaj ma problem, żeby do tego odejść, potrzeba dużo siły i oczywiście wsparcia innych osób, aby to wszystko się udało. Nasza bohaterka ma wiele problemów, którym stara się stawiać czoła, jednak jej samoocena jest tak niska. Śmiało, można powiedzieć, że zerowa, dużo utrudnia. Słysząc komplementy odnośnie do swojego wyglądu, jest zmieszana, i nie chce w to wierzyć. Dla tak skrzywdzonych osób chyba największym lekarstwem jest czas, który, może nie uleczy wszystkich ran, jednak, ale będzie dawał nadzieję i siłę na lepsze jutro.







