"Dom po drugiej stronie jeziora" to niezwykła historia. Opowiada nam o teraźniejszości, a zarazem przywraca wspomnienia z przeszłości.
Poznajemy Małgorzatę, pisarkę, która nie zdążyła nacieszyć się małżeństwem, nie dogaduje się z córką, znajduje się na zakręcie w swoim życiu. Brakuje jej celu.
Podróż do Błękitnych Brzegów ma cel towarzyski, ale przy okazji chce poznać kobietę, która naprawia stare lalki.
Matylda to kolejna ważna postać w tej książce, kobieta ma prawie 95 lat, jak na staruszkę jest bardzo energiczna, to właśnie jej rodzinną przeszłość odkrywamy krok po kroku.
Starsza kobieta w dzieciństwie miała trzy siostry, jednej nie zdążyła poznać, ponieważ utonęła w pobliskim jeziorze, w dniu urodzin kolejnej siostry.
Aniela, Adela, Matylda, Łucja. Dziewczęta wychowywały się w dobrym domu, jednak zabrakło im matki i ojca a tragedia, która przysłaniała dzień urodzin Adeli, ciągnęła się za nimi każdego roku.
Mogłoby się wydawać, że nad tą rodziną, a raczej nad dziewczynkami panuje klątwa. Adela była bardzo ciekawskim dzieckiem oraz inteligentnym. Dziewczyna przez swój upór dokonała pewnego odkrycia, odkrycia, które zagrażało jej życiu, aż w końcu je odebrało. Adela została kolejną ofiarą jeziora. Tylko czy to był przypadek? Czy oba utonięcia dziewczynek, w podobnym wieku, były nieszczęśliwym wypadkiem?
Małgorzata jest wnuczką Łucji, najmłodszej z sióstr, która miała najsłabszy z nimi kontakt, była całkowitym przeciwieństwem, pogodnych i radosnych dziewczynek, jej wnuczka, nie ma z nią dobrych wspomnień.
Obie kobiety są zachwycone, że mogą się poznać, choć okoliczności, w jakich to następuje, nie są zbytnio komfortowe. Gosia zajmuje się dzieckiem, jednak to nie jest jej dziecko, jej życie nie układa się tak jak by chciała. Kobiety starając się uporządkować dawne pokoje, natrafiają na schowany pamiętnik Adeli, następnie znajdują listy z przeszłości. Pani Matylda wraca pamięcią do lat dzieciństwa, przeżywa utratę ukochanej siostry, razem z Małgorzatą są dla siebie wsparciem.
Na jaw wychodzą nowe fakty, które rzucają inne światło na całą rodzinę Konarskich, jeszcze na długo przed pojawieniem się trzech sióstr.
Czy nowa przeszłość, która ujrzy światło dzienne, przyniesie odpowiedzi na zadawane pytania?
Czy śmierć, dwóch sióstr, tak podobnych do siebie, może być przypadkiem?
Czy Małgorzata odnajdzie cel w domu nad jeziorem w Błękitnych Brzegach?
Kochani, już dawno nie czytałam tak dobrej książki. Cały czas trzyma nas w napięciu, dodatkowo pojawiają się nowe fakty, nowe zwroty akcji. Nie mamy tu podanego wszystkiego od razu na tacy, do każdej informacji, do każdej zagadki musimy dojść. Przeszłość, którą odkrywamy, jest smutna a zarazem niesie jakąś nadzieję, że może nie wszystko stracone. Główna bohaterka opowiada nam swoją historię, swojego dzieciństwa i młodości, która nie należała do najłatwiejszych, może gdyby siostry Konarskie nie były tak różne, gdyby mała Małgosia miała kogoś takiego jak pani Matylda, wyglądałoby to inaczej. Zakończenie jest dużym zaskoczeniem, chyba nikt się nie domyśli, jak potoczyły się losy tej rodziny. Jak wyglądała naprawdę przeszłość.
Polecam wam, tę książkę, jest watra uwagi. Świetna, wciągająca, przede wszystkim bardzo mądra.
Czytam a raczej wciągam książki , lubię przenieść się w inny magiczny świat , czasem straszny i przerażający ,to jest właśnie piękne , tyle możliwości . Znajdziesz tu moją opinię o książkach , ale pamiętaj każdy ma inny gust i inne zdanie .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Złamane serce, prawdziwa miłości, szczypta rozczarowania, kraina elfów, Antarktyda i do tego wszystkiego Smoki.
Cześć. Dziś mam dla was podsumowanie Lutego. Przeczytałam 13 książek I jestem z siebie dumna. Swoją drogą, zastanawiam się, jakim cudem kied...
-
Zło jest wszędzie, niektórym przyszło się wychowywać w takim świecie, jednak kiedy Blaire myślała, że gorzej być nie może, trafiła do jeszcz...
-
Walka o marzenia, zawsze jest jednym z naszych celów, marzenia są po to, by je spełniać, czasami jednak nie zawsze jest to możliwe, albo wym...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz