czwartek, 2 maja 2019

De Vincentów nie da się nie lubić, Gabriel w obiektywie

Kochani to że książki Jennifer L Armentrout trafiają w moje serduszko to już norma . Lucyfer został moim książkowym mężem, A tak na serio to już spory harem mam 😂
Gabriel ach Gabe, mimo iż okładka troszkę mi popsuła wizualizację Gabe to zawartość była jak najbardziej ok.
 Chyba każdy z nas przeżył ta pierwsza nastoletnią miłość 🤔 ja ta swoją pierwszą wspominam tak sobie 😲
Tu chyba też początku były kiepskie , A jest coś co nas łączy, a mianowicie zauroczenie do starszego mężczyzny.  No ale jak wiadomo w miłości to ten wiek nie jest aż tak istotny.  Cała książka pokazuje nam kiedy narodziła się miłość Nic i Geba A raczej kiedy Niki obsesyjnie zakochała się w starszym chłopaku, popełniają przy tym mnóstwo konpromitujacych wypadków, zdarzeń za którymi później przyszło jej stawić czoła.  Jako dorosła, piękna i zmysłowa kobieta musiała stawić czoła braciom de Vincent. 
Mimo wyparcia co do uczuć, próby oszukania siebie i Geba że jej miłość do niego dawno nie istnieje, zakochuje się w nim jeszcze bardziej i dodatkowo z wzajemnością  .
Ich dialogi są zabawne , nadają fajny nastrój książce. 
Czyta się szybko , brak mi tam tylko tego efektu wow jak w przypadku Lucyfera . 
Książka fajna jak najbardziej zachęcam do przeczytania .
Wydawnictwo Filia po raz kolejny wykonało kawał dobrej roboty z tą książką.  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Złamane serce, prawdziwa miłości, szczypta rozczarowania, kraina elfów, Antarktyda i do tego wszystkiego Smoki.

Cześć. Dziś mam dla was podsumowanie Lutego. Przeczytałam 13 książek I jestem z siebie dumna. Swoją drogą, zastanawiam się, jakim cudem kied...