Znalazłam książkę której nie mogłam rozgryźć do końca. Dziesięć poniżej zera to niezwykła historia dwojga ludzi, którzy mają za sobą przeszłość. Jednak są różni w każdym calu.
Ona -Parker dziewczyna która nosi blizny nie tylko na ciele lecz i na duszy. Jej psychika została zniszczona, żyję w taki sposób jak by już dawno nie żyła, kiedy nadarza się okazja wychodzi ze swojej skorupy. Dziewczyna tak naprawdę nie ma nikogo na świecie, nie wie co to miłość, wychowała się w rodzinach zastępczych, bez przyjaciół, bez perspektyw.
ON -Ewerett pomyśleć można by, że zbuntowany facet typowy" Bad Boy " jest wyluzowany, chce czerpać z życia garściami. Ma swoje wady i swoje problemy, również nosi blizny, które przypominają mu przeszłość.
Oni razem tworzą duet wybuchowy, napięcie, pożądanie bezpieczeństwo.
On chce nauczyć ja jak ma żyć, żeby cieszyła się życiem bo nie każdy ma tyle szczęścia, Ona uświadamia sobie ze życie be z niego nie ma dla niej sensu.
Ech czytając ostatnie rozdziały, chciałam już kupować kwiaty na pogrzeb Eweretta, chciało mi się płakać i krzyczeć. Kurcze on jej pomógł stanąć na nogi, pokazał jak żyć, ale był dupkiem bo ja rozkochał w sobie, dał coś czego nie dał nikt inny a teraz co? Poddaje się jak zwykły tchurz. Nie chce walczyć dla siebie, nie che walczyć dla niej ani nawet dla nich.
Podziwiam ją ze wyszła, i nie zwariowała, ja bym z taką niepewnością oszalała.
Nie zdradzę wam zakończenia. Chociaż powiem że jest pół na pół.
Ewerett żyje, lecz jego jakąś cząstka odeszła.
W tej książce zobaczymy walkę z demonami i chorobą jaka jest rak, rak po raz rzeci..
Jak dla mnie książka jest naprawdę niezwykła , idealnie wpasowuje się w wydawnictwo niezwykłe.
Przeczytajcie ja a nie pożałujecie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz