czwartek, 21 listopada 2019

Przyjaźń potrafi znieść wiele, jednak też ma swoje granice .

"First last Kiss" to kolejna książka z historią na studiach, gdzie przyjaźń gra pierwsze skrzypce, a miłość dosłownie wisi w powietrzu.
Dwoje młodych ludzi, którzy są dla siebie wsparciem w każdej sytuacji.
Elle Winthrop to dziewczyna, która mimo swojej dobrej sytuacji materialnej, mimo wpływowej rodziny, musiała zacząć od zera, bez nikogo z bliskiego, wtedy poznała jego.
Luke McAdams, typ sportowca playboya, który nie przepuszcza żadnej dziewczynie, w zasadzie one same wskakują mu do łóżka. Jednak w głębi duszy coś go trapi, coś nie daje mu spokoju, poczucie winy niszczy go od środka.
Relacja łącząca tych dwojga to prawdziwa przyjaźń, której żadne z nich nie chce niszczyć, jedyne co mają to właśnie to, choć od pierwszych rozdziałów czuć, że ciągnie ich do siebie, oni starają się na to nie zwracać uwagi.
Luke poznając dość skomplikowaną historię Elle postanawia, być dla niej wsparciem, żadne z nich nie zdaje sobie sprawy, że ten wspólny wyjazd wszystko zmieni.
Kiedy Luke jest w rozsypce, dziewczyna pomaga mu się pozbierać i poznaje jego sekrety, które ukrywa przed światem.
Kolejnym etapem ich relacji, jest przyciąganie, pożądanie, któremu coraz rzadziej się opierają.
Czy decyzje, które podejmą, będą w stanie zniszczyć ich przyjaźń.
Czy chłopak, który nigdy nie był w stałym związku, będzie umiał się zmienić.
Książka ta, nie jest tylko miłosną historyjką, pokazuje relacje rodzinne, które są skomplikowane i smutne, pokazuje siłę przyjaźni, która , potrafi unieść bardzo wile, ale ma też swoje granice.
Choć to książka jakich, jest wile, choć ta historia, była wiele razy odtwarzana pod podobną postacią, czytało mi się ją bardzo przyjemnie, a tę dwójkę bardzo polubiłam i chętnie poznam kolejne części.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Złamane serce, prawdziwa miłości, szczypta rozczarowania, kraina elfów, Antarktyda i do tego wszystkiego Smoki.

Cześć. Dziś mam dla was podsumowanie Lutego. Przeczytałam 13 książek I jestem z siebie dumna. Swoją drogą, zastanawiam się, jakim cudem kied...